Tak, to już ten czas… Choinki, bombki, światełka, „Last Christmas” we wszystkich kanałach radiowych i telewizyjnych. I to pytanie – pół żartem, pół serio: „Grzeczna byłaś?”
To o czym jest ta „grzeczność”? I czy naprawdę bez niej „świąt nie będzie”? 😉
Wiele kobiet w drugiej połowie życia, z którymi pracuję, ma bardzo mocno zakorzenione oczekiwanie, że powinny być „grzeczne”. Najczęściej to oczekiwanie pochodzi jeszcze z dzieciństwa.
Bądź grzeczna, czyli:
- Słuchaj się dorosłych, oni mają rację,
- Nie wygłupiaj się, tak się tutaj nie robi,
- Nie mów tak głośno, bądź ciszej,
- Nie skacz w miejscu publicznym, to nie przystoi,
- Tu się nie śpiewa, ludzie patrzą.
To przekonanie, że przecież muszę być grzeczna, bo tak trzeba, tkwi bardzo mocno w głowach i sercach dojrzałych kobiet. Nawet jeśli nie jest w pełni uświadomione, potrafi robić swoje w dorosłym życiu.
Wiecznie oglądamy się na innych. Co oni powiedzą?
Jestem już za stara, to nie przystoi kobiecie w moim wieku.
Jak będę spontaniczna, pomyślą, że coś ze mną nie tak.
Zajmuję poważne stanowisko, więc nie będę się wygłupiać.
Matka dwójki dzieci. To już nie dla mnie takie szaleństwa – muszę świecić przykładem.
No tak… Przecież Mikołaj przyniesie prezent tylko grzecznym dzieciom…
Ale Ty już nie jesteś dzieckiem.
Pewnie masz już swoje dzieci, a może nawet i wnuki. I tak to prawda – one na Ciebie patrzą. Ale bardzo możliwe, że bardziej niż grzecznej mamy potrzebują autentycznej i szczęśliwej mamy. Takiej, która potrafi spontanicznie się śmiać, zaśpiewać, czy choćby nawet zatańczyć – po prostu dlatego, że ma na to ochotę.
Dlatego dziś zapraszam Cię do stworzenia swojej własnej definicji „grzeczności”.
Grzeczna ja – to jaka?
Może potrafiąca sobie odpuścić wykonanie wszystkich zadań ze świątecznej listy „do zrobienia”. Może potrafiąca wreszcie podzielić się pracą – bo do świątecznego stołu nie siadasz tylko Ty, a pierniczki nie muszą być idealne co do kształtu i koloru. Może bardziej uważna na sygnały, które wysyła Ci Twoje ciało – nikt nie odpocznie za Ciebie. A może w tym roku po prostu jedno ciasto i jedna sałatka mniej zrobione bez pośpiechu i bez wyrzutów sumienia?
Stwórz swój własny świąteczny i poświąteczny katalog „grzeczności” i zastosuj go w tym roku. Uwierz: święta będą, prezenty będą, światełka nie zgasną i goście dopiszą.
A może dzięki temu odpuszczeniu pojawi się przestrzeń na coś więcej?
Może na rozmowę z kimś ważnym, z kim cały rok nie było Ci po drodze.
Na spacer i szczerą rozmowę z samą sobą.
Na przeczytanie kilku stron wartościowej książki, która już pokryła się kurzem.
Dlatego dziś nie pytam: „Grzeczna byłaś?”
Pytam raczej: „Grzeczna będziesz?” – po swojemu, według własnej definicji „grzeczności”?
Powodzenia 😊