W rozmowach z kobietami w drugiej połowie życia często słyszę zdanie:
„No trudno, tak już jest. Nic nie mogę z tym zrobić.”
Słyszę, że wypowiadają to czasem jak automat. Taka gotowa formułka zakodowana w głowie.
Jednak czuję, że pod spodem jest coś głębszego – zmęczenie, frustracja, bezsilność.
Bo bardzo często nie chodzi o to, że faktycznie „tak już jest”. Chodzi o to, że do czegoś się przyzwyczaiłyśmy.
Do relacji, która od dawna nie daje wsparcia i stała się „mechaniczna”.
Do pracy, która wypala zamiast rozwijać.
Do przemilczanych potrzeb, których już nawet nie mamy odwagi powiedzieć bliskim.
Do życia tak naprawdę „obok siebie”.
Z czasem problem przestaje być problemem. On staje się codziennością. A my uczymy się z nim funkcjonować. I nawet całkiem dobrze nam to wychodzi.
Dlaczego się przyzwyczajamy?
Bo jesteśmy wytrzymałe.
Bo przez lata nauczyłyśmy się brać odpowiedzialność nie tylko za siebie , ale i za innych.
Bo „teraz nie jest czas na zmiany”.
Bo szkoda energii.
Bo może przesadzam.
Bo inni mają gorzej.
Dojrzałe kobiety potrafią znieść bardzo dużo. Ale czy naprawdę muszą?
Pracując z kobietami zauważam, że przyzwyczajenie zaczyna być wygodne. Nie wymaga odważnych decyzji, czy konfrontacji. Nie jest ryzykowne.
Ale przyzwyczajenie ma swoją cenę.
Jaka jest cena przyzwyczajenia?
Cena przyzwyczajenia może być dużo wyższa, niż nam się wydaje na pierwszy rzut oka. To może być:
- Frustracja, która narasta latami i zaczyna nas naprawdę męczyć.
- Ciche poczucie niespełnienia, które odbiera energię do podejmowania prób zmiany.
- Złość, która „odpala się” w najmniej oczekiwanych momentach.
- Zmęczenie, którego nie da się po prostu odespać.
Bo kiedy problemu nie rozwiązujemy, to on nie znika.
On się osadza. W ciele. W myślach. W relacjach.
I z czasem zaczynamy wierzyć, że tak już musi być. Nie da się inaczej. Zaczynamy z tym żyć na co dzień.
A gdyby jednak spróbować inaczej?
Rozwiązanie problemu nie zawsze oznacza rewolucję. To nie musi być rozwód, zmiana pracy czy wywrócenie całego życia do góry nogami.
Czasem zaczyna się od jednego zdania: „Ja już tak nie chcę.”
- Od nazwania rzeczy po imieniu.
- Od rozmowy, którą odkładałyśmy latami.
- Od postawienia granicy w choćby najmniejszym temacie.
- Od przyznania przed sobą: to mnie boli, to mnie męczy, to nie jest w porządku.
W drugiej połowie życia nie jesteś już tą samą kobietą, która byłaś dwadzieścia lat temu.
Masz doświadczenie. Masz świadomość. Masz mądrość.
Sprawdź jak jest u Ciebie? Może to właśnie teraz jest ten najlepszy moment, by przestać się przyzwyczajać.
Zadaj sobie dziś tylko to jedno pytanie:
Do czego w swoim życiu się przyzwyczaiłaś, choć wcale nie jest Ci z tym dobrze?
Nie po to, by się obwiniać.
Ale po to, by stanąć z sobą samą w prawdzie.