Blog

Skala dojrzewania w książkowej „polecajce”

Chciałam dziś podzielić się z Wami fragmentem książki „7 nawyków skutecznego działania” autorstwa S. R. Covey. I choć jeszcze lektura u mnie w toku, znalazłam w niej coś, co może i niby oczywiste 😉 a jednak bardzo mocno przykuło moją uwagę i zachęciło mój mózg do przemyśleń mimo jesiennej, raczej leniwej aury.

Jeden z rozdziałów książki ma tytuł „Skala dojrzewania” i przedstawia etapy systematycznego przesuwania się człowieka na tej właśnie skali w następującej sekwencji:

  • Zależność
  • Niezależność
  • Współzależność

Autor wyjaśnia to tak:

Etap zależności to początek życia, kiedy to jesteśmy całkowicie uzależnieni od innych, którzy nas karmią, opiekują się nami, zaspokajają nasze potrzeby, abyśmy przeżyli.

Kolejny etap to niezależność. Stajemy się niezależni fizycznie, psychicznie, emocjonalnie czy finansowo. Potrafimy całkowicie zadbać o siebie. Liczymy już sami na siebie.

Następnie odkrywamy, że to, co dla naszej natury jest najistotniejsze, oparte jest na współzależności. Nasze życie jest współzależne, oparte na relacjach. Możemy dzielić się tym, co posiadamy i jednocześnie korzystać z niezliczonych możliwości innych ludzi.

„Jednostki zależne, aby uzyskać to, czego chcą, potrzebują innych. Niezależne – mogą dostać to samo dzięki własnym wysiłkom. Osoby współzależne łączą własne wysiłki z wysiłkami innych ludzi, aby to, co osiągną, stało na najwyższym poziomie.”

I choć, jak podkreśla autor, współcześnie niezależność jest mocno eksponowana, pożądana, to współzależność na skali dojrzałości jest znacznie dojrzalszą formą rozwoju.

Ten przytoczony powyżej fragment książki pozwolił mi popatrzeć zupełnie świeżym okiem na moją pracę, którą wykonuję jako coach.

Wspierając dojrzałe kobiety w procesie zmiany życia na takie, jakim naprawdę chciałyby żyć, pracujemy często właśnie nad niezależnością. I choć kobieta w drugiej połowie życia jest już co do zasady niezależna, to uświadamia sobie pewne obszary swojego życia, w których jest nadal zależna. Zależna np. od finansów swojego partnera, od trudnych (czasami naprawdę bardzo toksycznych) relacji, od przeładowanych zobowiązań i oczekiwań innych w obszarze zawodowym, ale także np. od swoich wewnętrznych przekonań, lęków i blokad. Na pewnym etapie dochodzimy do tego, że prawdziwa niezależność naszego charakteru daje nam siłę, aby działać, a nie tylko dostosowywać się do okoliczności.

W procesach, które prowadzę z moimi Klientkami, pracujemy także nad współzależnością. Nad stworzeniem, utrzymaniem lub naprawą relacji z najbliższymi, lub z innymi ludźmi w naszym otoczeniu. Nad zbudowaniem wartościowego grona znajomych lub (jak pisałam o tym w jednym z moich wcześniejszych odcinków bloga) nad „inwentaryzacją” obecnych znajomych. Nad budowaniem trwałych przyjaźni, opartych za zaufaniu i autentyczności.

Odkrywcze dla mnie w przytoczonej książce było przede wszystkim to stwierdzenie: „Współzależność jest wyborem, którego mogą dokonać tylko jednostki niezależne.”

Praca nad własną niezależnością jest niezwykle ważna i bardzo potrzebna. A patrząc na skalę dojrzewania, prowadzi do kolejnego, jeszcze bardziej wartościowego etapu, czyli współzależności.

Ciekawa jestem, jak jest u Ciebie? Czy masz potrzebę popracowania nad swoją niezależnością w pewnych obszarach Twojego życia, aby móc w jego drugiej połowie tworzyć wartościowe współzależności?

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „tak” i potrzebujesz wsparcia w tym procesie, zapraszam Cię na gratisową konsultację coachingową ze mną.

Możemy razem przyjrzeć się Twoim wyzwaniom i „zależnościom”.