W pracy z kobietami, które decydują się na zmianę w drugiej połowie życia, zauważam, że powtarza się pewien schemat. Przychodzi taki moment, który nazywam „Między decyzją a zwątpieniem”. I nie są to pojedyncze historie. To jest moment, który pojawia się u większości dojrzałych kobiet, które wspieram.
Na początku zmiana niesie ze sobą bardzo dużo energii i niesamowicie ekscytuje. Jest klarowna deklaracja: „Tak, chcę od teraz zacząć żyć inaczej”. Rysuje się kierunek, precyzuje cel i budzi się poczucie, że coś wreszcie ruszyło do przodu.
Pracujemy. Kobiety przyglądają się swoim wartościom, uświadamiają sobie swoje mocne strony i posiadane zasoby. Określamy to, co w nas najbardziej żywe i naprawdę ważne. Pojawia się „flow”, przynosi poczucie lekkości, sensu i własnej sprawczości. Wszystko zaczyna się układać od nowa. Możemy wejść głębiej.
Przyglądamy się przekonaniom, które wcześniej nas zatrzymywały na naszej drodze. Schematy, które jak się okazuje, nie zawsze są wygodne do zobaczenia. Blokady, które wymagają uważności i pracy. To etap, który bywa trudniejszy niż ten poprzedni, ale nadal jest w nim ruch i energia. Nadal idziemy do przodu, tylko bardziej świadomie.
I zazwyczaj na tym etapie pracy przychodzi coś, co trochę zaskakuje.
Zatrzymanie.
Zmęczenie procesem zmiany.
Wątpliwości.
Poczucie, jakby coś się cofało a nie szło do przodu jak dotychczas.
Wtedy pojawia się pytanie: „Czy ja na pewno chcę tej zmiany?”
To moment, który często budzi niepokój lub poczucie straconego czasu. I choć wiążę się z takimi odczuciami, to w rzeczywistości jest jednym z najważniejszych etapów całej drogi. Bo to właśnie tutaj zmiana przestaje być tylko pomysłem, deklaracją, a zaczyna być decyzją. Decyzją, która ma realny wpływ na nasze relacje, naszą codzienność, nasze oczekiwania i nasze własne dotychczasowe granice.
Ten moment podjęcia świadomej decyzji o zmianie jest dużo głębszy, niż ten na początku.
I nie dlatego, że wcześniej nie podjęłyśmy decyzji. Ale dlatego, że teraz widzimy i rozumiemy więcej. Teraz naszą decyzję weryfikujemy w naszej rzeczywistości.
Poprzez to zatrzymanie osadzamy się w naszej decyzji. Rozglądamy się dokładnie w naszym życiu i widzimy, co już się zmieniło. Co już za nami i co jeszcze przed nami. Weryfikujemy, czy obrany kierunek, jest na pewno nadal nasz. Robimy własny życiowy bilans. Sprawdzamy co wymaga doprecyzowania i co chcemy już odpuścić.
Zmiana dojrzewa razem z nami. To, co na początku było celem, po drodze może się nieco zmienić, pogłębić, dopasować.
Dopiero wtedy decyzja staje się naprawdę świadoma. Osadzona. Wewnętrznie prawdziwa.
I z tego miejsca można iść dalej. Teraz już inaczej.
Spokojniej.
Bardziej klarownie.
Z większym zaufaniem do siebie i procesu.
Na tym etapie pracy z dojrzałymi kobietami dzielę się tym doświadczeniem, aby wiedziały, że nie są w tym same. Nie są wyjątkiem. I ten moment, przez który właśnie przechodzą jest naturalnym etapem zmiany. To nie sygnał do wycofania się, ale zaproszenie do jeszcze głębszego zajrzenia w siebie. Do dalszego bardzo świadomego kroczenia swoją drogą.