Przed urlopem dojrzałej kobiety powtarza się zazwyczaj ten scenariusz.
Marzymy o odpoczynku, a jednocześnie robimy wszystko, żeby jeszcze przed urlopem zamknąć każdy temat, dokończyć każdy projekt i załatwić każdą sprawę. Kalendarz pęka w szwach, lista zadań rośnie, a my powtarzamy sobie: „jeszcze tylko to”.
- Jeszcze jeden telefon.
- Jeszcze jeden mail.
- Jeszcze jedna rzecz do odhaczenia z listy.
My – kobiety w drugiej połowie życia – jesteśmy w ciągłym działaniu. Czujemy, że musimy być odpowiedzialne, skuteczne, zaradne, świetnie zorganizowane. Bo jak nie my, to kto? Potrafimy ogarniać dom, pracę, rodzinę, relacje i milion innych spraw pomiędzy. Czujemy, że to jest właśnie naszą siłą. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy tak bardzo przyzwyczaimy się do działania, że przestajemy umieć odpoczywać.
Bo kiedy w końcu przychodzi wolny czas, okazuje się, że często jesteśmy tak zmęczone dopinaniem spraw przed urlopem, że podczas urlopu potrzebujemy dużo więcej czasu, aby się wyłączyć, odpocząć, cieszyć się wolnym czasem.
Znasz to?
Nagle robi się cicho. Nie ma pilnego telefonu (choć zarówno z własnego doświadczenia jak i z rozmów z moimi Klientkami wiem, że to też nie jest oczywiste, że telefon z pracy naprawdę nie zadzwoni 😉…). Nie trzeba nigdzie biec. Nie ma kolejnego punktu na liście. I zamiast ulgi pojawia się lekki niepokój. Jakbyśmy czegoś zapomniały. Jakbyśmy powinny robić coś ważniejszego.
To nie przypadek.
Wiele z nas przez lata nauczyło się mierzyć swoją wartość tym, ile robi. Jak bardzo jest potrzebna innym. Jak wiele potrafi unieść, ogarnąć, zorganizować.
Dlatego odpoczynek bywa trudniejszy niż działanie.
Bo działanie znamy. Tu wiemy dokładnie co i jak robić.
Odpuszczanie już niekoniecznie.
Często traktujemy odpoczynek jak nagrodę. Coś, na co trzeba sobie zasłużyć. Najpierw wszystko skończyć, wszystko uporządkować i wszystkich zaopiekować. Tylko że taki moment rzadko nadchodzi. Zawsze pojawia się coś jeszcze. Jeszcze jedna sprawa. Jeszcze jeden obowiązek. Jeszcze jedno „muszę”.
A gdyby tak spojrzeć na to inaczej?
Odpoczynek nie jest nagrodą za zmęczenie. Jest potrzebą każdej z nas. Tak samo naturalną jak sen, jedzenie czy oddech. Nie trzeba doprowadzić się do granic wytrzymałości, żeby pozwolić sobie na chwilę regeneracji.
Nie musisz najpierw zasłużyć.
Możesz odpocząć.
Coraz częściej myślę też o tym, jak bardzo przeceniamy swoją niezastępowalność. Oczywiście jesteśmy ważne. Wnosimy wiele do życia innych ludzi. Ale prawda jest taka, że świat bez nas przez chwilę naprawdę sobie poradzi.
Dom będzie stał. Firma będzie działać. Dzieci przeżyją.
A wiele spraw, które wydają się pilne, za tydzień okaże się zupełnie nieważnych.
To wcale nie oznacza, że mamy przestać być odpowiedzialne. Chodzi raczej o to, żeby nie brać odpowiedzialności za wszystko. Żeby zostawić też przestrzeń dla siebie. Bez poczucia winy i bez tłumaczenia się. Bez konieczności ciągle bycia produktywną.
Po to właśnie jest urlop. Nie po to, żeby zobaczyć więcej, zrobić więcej i wrócić z jeszcze dłuższą listą doświadczeń i zwiedzonych miejsc. Może jego sens jest znacznie prostszy.
Może wystarczy zwolnić, zwyczajnie złapać oddech. Przypomnieć sobie, jak smakuje kawa wypita bez pośpiechu. Jak wygląda spacer bez większego celu. Jak brzmi cisza, której nie trzeba niczym wypełniać.
To nie jest strata czasu. To jest życie.
Jeśli więc miałabym zostawić Ci dzisiaj jedną myśl na ten wakacyjny i urlopowy czas, byłaby bardzo prosta: nie planuj każdej minuty, nie próbuj wykorzystać wszystkiego do maksimum i nie traktuj odpoczynku jak czegoś, na co trzeba zapracować.
Po prostu pozwól sobie być.
Reszta poczeka. Naprawdę. Świat da sobie radę, jak my odpoczniemy i wyłączymy się na jakiś czas.