Czy masz wrażenie, że ciągle za czymś gonisz?
Dzień już od pierwszych dźwięków budzika zaczyna się listą obowiązków powstającą w głowie, a kończy się myślą o tym, czego z tej listy nie zrobiłaś. Praca, dom, rodzina, telefony, lekarze, zakupy, milion spraw do załatwienia. I nawet jak już na chwilę usiądziesz, Twoja głowa nadal goni.
I tak niemalże codziennie mówisz sobie, że od przyszłego tygodnia basta! Zmienisz swoje życie. Zaczniesz bardziej dbać o siebie. Znajdziesz czas, aby wreszcie odpocząć. Odwagę, aby zabrać się za zmianę pracy. Siłę, aby w końcu postawić komuś jasne granice. Konsekwencję, aby zadbać o swoje zdrowie. Już od następnego tygodnia, zaczniesz żyć inaczej. Tak, od następnego tygodnia to już na pewno!
I przychodzi ten „następny tydzień”. I dalej pęd, pośpiech, gonitwa, nie kończąca się lista spraw do odhaczenia. Ale próbujesz po raz kolejny wybrać siebie, zamiast nieustannie wybierać wszystkich wokół. Tylko często jest tak, że do tej zmiany podchodzisz dokładnie tak samo:
- szybko,
- niecierpliwie,
- chcesz od razu widzieć efekty.
I co się okazuje?
Okazuje się, że Ty biegniesz, ale zmiana idzie.
Prawdziwa, trwała zmiana potrzebuje czasu. Nie wystarczy tylko podjąć decyzję, żeby od razu zmienić coś w swoim życiu. Potrzebna jest przestrzeń, by Twoja decyzja zapuściła korzenie w codzienności. Często słyszę od moich Klientek stwierdzenie, że chodzi o to, aby ta decyzja „mi siadła”.
Obserwując dojrzałe kobiety dochodzę do wniosku, że często właśnie dlatego tak wiele ich prób wprowadzenia zmiany, kończy się rozczarowaniem.
Ponieważ my od razu chcemy działać, od razu zakasujemy rękawy i w tym naszym pędzie bierzemy się do roboty. Zaczynamy od „jak?”, zamiast od „dlaczego?”. Od razu szukamy sposobu. Czytamy poradniki, przeszukujemy „Internety” 😉, planujemy, zapisujemy się na kurs, kupujemy kolejny kalendarz albo nowy notes do zapisek. Wydaje nam się, że wystarczy znaleźć odpowiednią metodę i tym razem wszystko się uda. Pytamy koleżanki: „A Tobie co zadziałało? To ja też tak zrobię…”
I zapominamy, lub nie jesteśmy świadome, że ważniejsze pytanie powinno się pojawić się dużo wcześniej.
Jeśli chcesz przeprowadzić konkretną zmianę w swoim życiu, to zamiast od razu wymyślać, jak to zrobić, zadaj sobie najpierw inne pytania:
- Co ta zmiana tak naprawdę mi da? Co zyskam?
- Dlaczego to jest dla mnie naprawdę ważne?
- Co stracę, jeśli tej zmiany nie przeprowadzę?
Dla kobiet żyjących w ciągłym pędzie te pytania mogą się wydawać stratą czasu. Bo przecież zamiast tyle rozkminiać, już lepiej zacząć działać.
I jeśli jednak przyjdzie moment zwątpienia, braku konsekwencji (a wiemy, że jest raczej nieunikniony), to przy zmianie nie utrzyma Cię chwilowa motywacja i to, że szybko ruszyłaś do działania. Może utrzymać Cię raczej świadomość, po co w ogóle wyruszyłaś w tą drogę, co zyskasz i dlaczego akurat ta zmiana jest dla Ciebie tak bardzo ważna.
Zmiana nie lubi pośpiechu
Trwała zmiana nie zaczyna się od szybkiego działania. Zaczyna się od zrozumienia.
My, dojrzałe kobiety, żyjące w ciągłym „niedoczasie”, nauczyłyśmy się przez lata działać szybko. Bo trzeba być skuteczną, ogarniać wszystko, szybciutko rozwiązywać problemy, zawsze dawać radę.
Jeśli chcemy potraktować zmianę jak kolejne zadanie do odhaczenia, to możemy się rozczarować po raz kolejny. Bo zmiana nie jest szybkim zadaniem do odhaczenia. Zmiana jest procesem. Potrzebuje czasu, żeby dojrzeć. Tobie potrzebny jest czas, żebyś mogła oswoić nowe myśli, nowe zachowania i nowe wybory. Żeby to, co dziś wymaga od Ciebie wysiłku, za jakiś czas stało się czymś naturalnym.
I czasem zrobisz dwa kroki do przodu, a potem jeden wstecz. Czasem na chwilę się zatrzymasz. Czasem zwolnisz. I to jest ok. To wcale nie oznacza, że zmiana się nie dzieje.
Wiele kobiet mówi mi: „Tyle razy próbowałam. Widocznie nie potrafię, nie nadaję się do tego.”
Myślę, że my, dojrzałe kobiety, oceniamy siebie zbyt surowo. Zapominamy, że niepowodzenie jest częścią zmiany. Jedno potknięcie nie przekreśla całej Twojej drogi, którą już przeszłaś. Zapraszam Cię do tego, abyś wracała do podstaw, do tego, co jest dla Ciebie naprawdę ważne w tej zmianie.
Spróbuj tym razem inaczej:
Pomyśl dziś o jednej konkretnej rzeczy, którą od dawna chcesz zmienić, ale masz poczucie, że po raz setny zaczynasz od początku. Odłóż na razie na bok pytanie: To jak to zrobić?
Najpierw zadaj sobie te trzy pytania, które przytoczyłam wcześniej:
- Co ta zmiana tak naprawdę mi da? Co zyskam?
- Dlaczego to jest dla mnie naprawdę ważne?
- Co stracę, jeśli tej zmiany nie przeprowadzę?
Dopiero potem zrób pierwszy krok. Nawet jeśli będzie to już kolejna próba.
Zrób ten krok w swoim tempie, nie w pędzie, w którym funkcjonujesz na co dzień.
Nie próbuj dogonić, ani tym bardziej przegonić tej zmiany.
Nie biegnij, idź razem z nią.
A po jakimś czasie spójrz za siebie. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie, jakie tym razem osiągnęłaś efekty Twojej zmiany?