Blog

Odpowiedzialna za tak wiele. A za siebie?

„Ja tak nie mogę, bo po prostu jestem odpowiedzialna”. Słyszę to często od dojrzałych kobiet w procesie zmiany.

Zapraszam Cię dziś do przyjrzenia się tematowi odpowiedzialności i to z różnych stron.

Kobiety w drugiej połowie życia: Można na nich polegać, można im coś powierzyć i mieć pewność, że zostanie dopilnowane. Pamiętają o urodzinach, wizytach, rachunkach, sprawach dzieci, rodziców, męża. W pracy również trudno im przejść obojętnie obok czegoś, co nie zostało zrobione. Jeśli pojawia się problem, zazwyczaj szybciej niż wolniej zaczynają szukać rozwiązania.

To z jednej strony ogromna wartość. Odpowiedzialność jest przecież ważną cechą. Daje poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że inni wiedzą, że mogą na nas liczyć. Będąc za kogoś lub za coś odpowiedzialne, czujemy się często po prostu potrzebne.

Ale kiedy zaczynamy przyglądać się temu bliżej, okazuje się, że lista odpowiedzialności potrafi być naprawdę długa. Dzieci, partner, rodzice, dom, praca, inni członkowie rodziny… Czasami również już dorosłe dzieci, które przecież już dawno powinny zrozumieć i „ogarniać” własne odpowiedzialności.

A ja w naszych rozmowach słyszę niezmiennie od moich Klientek:

  • „Bo jak ja tego nie zrobię, to kto?”
  • „Przecież on zapomni.”
  • „Przecież ona sobie nie poradzi.”
  • „Ktoś musi o tym pamiętać.”

Brzmi znajomo?

I tu Cię na chwilę zatrzymam.

Druga połowa życia to czas, kiedy naprawdę warto zacząć żyć bardziej dla siebie niż dla innych.

Różni się od tej pierwszej, gdzie bardzo często jesteśmy potrzebne, a czasem nawet niezbędne. Budujemy rodzinę, wychowujemy dzieci, rozwijamy karierę, zajmujemy się domem, rozwijamy różne relacje. Wiele z tych odpowiedzialności jest naturalną częścią życia. I często nawet nie zauważamy, kiedy przyzwyczajamy się do bycia tą, która przede wszystkim daje, organizuje, pamięta i troszczy się o innych.

A potem przychodzi moment, w którym coś zaczyna się zmieniać.

Dzieci dorastają. Rodzice odchodzą albo coraz bardziej potrzebują naszej pomocy w codzienności. W pracy zmieniają się nasze priorytety. Zaczynamy inaczej patrzeć na czas, energię i własne życie.

I wtedy pojawia się bardzo ważne pytanie:

Jeśli przez tyle lat byłam odpowiedzialna za innych, to za co chcę być odpowiedzialna teraz?

Bo druga połowa życia daje szansę, żeby odpowiedzialność za siebie przestała być czymś, co robimy „jak już wszystko inne będzie załatwione”. Taka końcowa pozycja na liście „to do”.

I jak się okazuje, to wcale nie jest łatwe.

Jeśli przez wiele lat byłaś przyzwyczajona do tego, że najpierw trzeba zadbać o wszystkich innych, to nagle postawienie siebie na liście swoich priorytetowych odpowiedzialności może wydawać się wręcz egoistyczne.

  • Możesz mieć wyrzuty sumienia, kiedy odpoczywasz.
  • Możesz czuć się źle, kiedy odmawiasz.
  • Możesz mieć wrażenie, że powinnaś jeszcze coś zrobić dla kogoś, zanim pozwolisz sobie zrobić coś dla siebie.

Tylko że ile jeszcze ma trwać to „później”?

A z odpowiedzialnością jest często tak, że potrafi prowadzić do wyręczania.

Łatwo jest nam zacząć robić za innych to, czego oni wcale nie muszą kłaść na naszych barkach. I tak stale:

  • przypominamy,
  • organizujemy,
  • załatwiamy,
  • pomagamy,
  • przejmujemy zadania.

Oczywiście z najlepszych pobudek: z troski, z miłości, z prawdziwej potrzeby pomocy.

Warto jednak zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, czy nadal pomagasz, czy może już wyręczasz.

Bo kiedy w drugiej połowie życia nadal bierzesz odpowiedzialność za kolejne osoby, kolejne sprawy i kolejne problemy, to może się okazać, że dla Ciebie znowu zostaje to ostatnie miejsce na liście.

To teraz jest Twój czas. Twoja energia i uwaga stają się szczególnie cenne. Trzeciej połowy życia już nie będzie…

Nie masz nieskończonego czasu na odkładanie siebie na później.

A co z odpowiedzialnością za siebie samą?

Odpowiedzialność za siebie to nie egoizm. To nie stawianie siebie zawsze na pierwszym miejscu i odwracanie się od innych. To świadomość, że Twoje życie również jest czymś, o co masz prawo i obowiązek się zatroszczyć:

  • o swój odpoczynek,
  • o swoje zdrowie,
  • o swoje granice,
  • o relacje, w których jesteś,
  • o decyzje, które podejmujesz,
  • o to, jak chcesz przeżyć kolejne lata,
  • o rzeczy, których już nie chcesz,
  • i o rzeczy, których jeszcze bardzo chcesz spróbować.

Nie musisz przestać kochać.

Nie musisz przestać pomagać.

Nie musisz przestać być osobą, na której można polegać.

Możesz natomiast zacząć wybierać, za co naprawdę chcesz być odpowiedzialna.

Zapraszam Cię dziś do małego ćwiczenia

Weź kartkę i wypisz wszystkie obszary, za które czujesz się odpowiedzialna. Ludzi, sprawy, obowiązki, rzeczy, o których pamiętasz, zadania, które automatycznie bierzesz na siebie.

A potem przy każdej pozycji zatrzymaj się na chwilę i zapytaj:

  • Czy to naprawdę jest moja odpowiedzialność?
  • A jeśli nie jest moja, to czyja?
  • Czy ja jeszcze pomagam, czy już wyręczam?

Po wykonaniu tego ćwiczenia, napisz na kartce, za co tak naprawdę na tym etapie życia chcesz być odpowiedzialna?

I nie chodzi o to, żeby od jutra przestać się o kogokolwiek troszczyć.

Chodzi o to, żeby wreszcie wziąć odpowiedzialność również za swoje życie.

Bo może pierwsza połowa życia nauczyła Cię, jak dobrze dbać o innych.

A druga jest po to, żebyś nauczyła się równie dobrze dbać o siebie.

Jesteś odpowiedzialna za tak wiele. A za siebie?