„Podejdź no do płota!” Kto pamięta ten filmowy niezapomniany tekst? – ręka w górę 😉
Zapraszam Cię dziś do tematu płota, a dokładniej do popatrzenia na Twoje granice. To gdzie ta miedza pomiędzy „to jeszcze moje” a „to już nie moje” przebiega u dojrzałych kobiet?
Kobiety w drugiej połowie życia, które pracują razem ze mną, bardzo chętnie pochylają się nad tematem własnych granic. I choć nie jest to temat łatwy, lekki i czasem nawet nieprzyjemny, to nadal bardzo żywy i komunikujący wiele naszych kobiecych potrzeb.
Często jest tak, że my te granice bardzo dobrze czujemy. Naturalnie wiemy, gdzie one powinny przebiegać, co jest moje, a co już nie koniecznie. Jednak ciągle jeszcze często nie mamy odwagi zbliżyć się do tej granicy, uważniej się jej przyjrzeć i w konsekwencji ustawić tą linię dokładnie tam, gdzie chcemy.
- Bo może ktoś się obrazi, jak powiem za bardzo wprost.
- Bo może ktoś pomyśli, że jesteś niemiła, za ostra, albo się wymądrzam.
- Bo może ktoś odejdzie, nie zaakceptuje mojej granicy.
- A może po prostu mam nadal nadzieję, że jeszcze dam radę, że jeszcze trochę wytrzymam.
Jeszcze ten jeden raz. Jeszcze trochę pomogę, wyręczę. Jeszcze to zrobię, przecież dam radę. Przecież ja to zrobię najlepiej.
I bierzesz na siebie kolejną rzecz. I kolejną. I kolejną. Często właśnie nie swoją. Stawiasz kolejny krok poza tą granicę, którą czujesz w sobie bardzo wyraźnie. Jeszcze tylko w tym tygodniu, jeszcze tylko miesiąc i postawię na swoim.
Aż w pewnym momencie orientujesz się, że w tym „pomaganiu” (a w rzeczywistości często w robieniu za innych) jest coraz mniej miejsca na Ciebie. Coraz mniej to, co robisz, jest naprawdę Twoje.
Jeśli masz problem z Twoim „płotem”, to nie jesteś sama.
Wiele z nas – kobiet w drugiej połowie życia – ma z tym problem. Przez lata uczymy się, że dobrze jest być pomocną, wyrozumiałą, dostępną. Że trzeba pamiętać o innych, zadbać, dopilnować, nie robić problemów, ogarniać.
I kiedy przychodzi moment, żeby naprawdę powiedzieć: „Nie chcę. Nie mogę. Tym razem tego nie zrobię.” … to pojawia się z jednej strony ulga, ale z drugiej też poczucie winy. Albo strach.
Bo przecież postawienie granicy może coś poważnie zmienić. Relacje, stan rzeczy, do którego wszyscy się przyzwyczaili, czyjś komfort.
Z tym, że nie postawienie granicy, też coś zmienia.
Co tracisz, kiedy nie stawiasz granic?
- Tracisz swój czas.
- Swoją energię.
- Cierpliwość.
- Przestrzeń dla siebie.
A czasami także spokój, bo trudno być spokojną, kiedy często robisz coś wbrew sobie.
Kiedy wiele razy mówisz w środku „nie”, a na zewnątrz mówisz „dobrze”, powoli przestajesz ufać samej sobie. Spada Twoje poczucie własnej wartości. Twoje potrzeby są ważne, ale Ty sama pokazujesz sobie, że można je odłożyć.
A co zyskujesz, kiedy zaczynasz stawiać granice?
Nie chodzi o to, że nagle wszyscy będą zachwyceni.
Nie będą.
Ktoś może się zdziwić. Ktoś może się obrazić. Ktoś może zapytać: „A co się z Tobą nagle stało? Przecież zawsze to robiłaś”.
Ale Ty możesz zyskać coś bardzo ważnego.
- Więcej przestrzeni na ważne dla Ciebie rzeczy.
- Więcej spokoju wewnętrznego.
- Więcej czasu dla siebie.
- Więcej energii do działania.
- I poczucie, że masz realny wpływ na swoje życie.
Bo granica nie musi być murem, awanturą i nie musi wcale oznaczać końca relacji.
Czasami granica to po prostu spokojne powiedzenie sobie a potem innym: „Tego naprawdę nie chcę.”
Zacznij od małych granic, od małego płotka, który możesz zacząć budować już dziś. Deska po desce.
- Powiedz otwarcie i z miłością Twojemu dziecku: „Dzisiaj nie zrobię tego za Ciebie. Spróbuj dziś samodzielnie.”
- Powiedz mężowi najnormalniej w świecie: „Dzisiaj potrzebuję wieczoru dla siebie, potrzebuję odpocząć.”
- Powiedz koleżance ze spokojem, ale konkretnie: „Nie dam rady się tym razem tym zająć, bo potrzebuję się zająć swoimi rzeczami.”
Ale najpierw powiedz sobie: „Nie muszę robić wszystkiego, co obecnie robię z automatu. Mogę zdecydować, mogę wybrać.”
Zadanie na ten tydzień:
Wybierz sobie na ten tydzień tylko jedną granicę. Postaw ją najpierw sobie w głowie a potem innym w rozmowie. I zaobserwuj, co się stanie? Co się zmieni w Twoim życiu?
… I oczywiście może się okazać, że z czasem łatwiej będzie Ci powiedzieć, niż potem za tym naprawdę stanąć, ale nie poddawaj się.
Stawianie granic można ćwiczyć.
Podejdź no do płota dziś. Nie odkładaj na jutro. Nie musisz od razu przez niego przeskakiwać.
Podejdź i zobacz, gdzie on właściwie stoi. Czy tam, gdzie naprawdę chcesz?
Powiedz sobie uczciwie, co jest po Twojej stronie, a co po stronie innych.
Gdzie kończy się Twoja odpowiedzialność i zaczyna się odpowiedzialność drugiego człowieka.
W tym ćwiczeniu moje Klientki często odkrywają, że stawianie granic wcale nie jest o odgradzaniu się od ludzi. Jest raczej odważnym powiedzeniem: „Tutaj jestem ja. To jest moje życie. Moje potrzeby chcę postawić na pierwszym miejscu.”
Podejdź no dziś do płota.
I sprawdź, czy on naprawdę stoi w Twoim dojrzałym życiu we właściwym miejscu?